W nowym semestrze studenci wielu uczelni donoszą o ogromnych kolejkach do zapisów na zajęcia z języków obcych. Systemy rejestracyjne często się zawieszają, najpopularniejsze grupy zapełnione zostają w ciągu minut, a pozostali muszą wybierać mniej dogodny czas lub język.
Niektórzy mówią, że liczy się kolejność zgłoszeń – kto pierwszy, ten lepszy. Przykładem jest Uniwersytet Ekonomiczny, gdzie student na zapisach zorientował się, że „cztery semestry i dwa języki” wymagają szybkiej reakcji, bo oferta topowych lektoratów zniknęła natychmiast. System USOSweb wymaga dokładnej rejestracji, a liczba miejsc jest ograniczona, co jeszcze bardziej potęguje stres i presję.
- Osoby rejestrujące się jako pierwsze mają dostęp do większego wyboru języka i grupy godzinowej.
- Studenci, którzy z różnych powodów nie mogli wziąć udziału w zapisie od razu, są zmuszeni do korzystania z mniej korzystnych terminów.
- Niektóre uczelnie stosują automatyczne dopisywanie studentów do grup międzywydziałowych lub przypisują język angielski, gdy pozostają wolne miejsca.
Studentka filologii języka hiszpańskiego mówi, że czuła się zmuszona do rezygnacji z wymarzonego lektora, bo system zamarł po godzinie zapisów. „Cała ceremonia zapisów przypomina losowanie, nie edukację” – dodaje.
Rodzi się coraz silniejsze przekonanie, że proces zapisów wymaga reformy: czy to przez zwiększenie liczby grup, czy poprawienie systemów IT, albo wprowadzenie etapowego zapisu, aby zmniejszyć chaos i dać szansę tym, którzy nie siedzieli przed komputerem o północy.